BMW iX5 – 2,8 tony i 845 km zasięgu na ładowaniu

BMW iX5 – 2,8 tony i 845 km zasięgu na ładowaniu

Epopei BMW ciąg dalszy. Firma z Bawarii nie zwalnia tempa jak widać!

BMW iX5 pojedzie z Pragi nad Adriatyk bez ładowania?

No… teraz robi się naprawdę ciekawie i mimo, że fanami niemieckiej motoryzacji nigdy nie byłem, to uczciwie trzeba powiedzieć, że idzie dobra zmiana😉.

„Elektrykiem to może i fajnie jeździć po mieście, ale na wakacje? Dziękuję, postoję”.

Ile razy już to słyszeliście?

Dziesiątki? Setki?

Od kiedy zajmuję się elektromobilnością, temat dalekich podróży samochodem elektrycznym wraca regularnie. Najpierw problemem było to, że elektryki miały mały zasięg. Później, że nie było gdzie ich ładować. Potem pojawiły się ładowarki, ale według części kierowców, było ich za mało. Dziś mamy coraz więcej stacji, coraz szybsze samochody i coraz większe baterie.

A mimo to pytanie wciąż jest to samo.

„Ile to przejedzie?” Zawsze wraca jak bumerang. Mimo że 90% kierowców nie robi więcej na co dzień, jak 30 czy 40 km. A zasięgi rzędu setek kilometrów potrzebne są im tylko 1-2 razy w roku. W lipca lub sierpniu. Ale przejdźmy do konkretów:

BMW postanowiło naprawdę coś zrobić z zasięgirm swoich aut. I zrobiło. Nowe BMW iX5 ma oferować nawet 845 kilometrów zasięgu według WLTP.

I nie, nie mówimy tutaj o małym, opływowym sedanie. Mówimy o BMW iX5. Dużym, ciężkim SUV-ie, który przez lata kojarzył się raczej z sześcioma cylindrami, dieslem, benzyną i… no cóż, niezbyt oszczędnym obchodzeniem się z paliwem. Tak, to potrafiło zużywać paliwo wiadrami:)

Czasy się jednak zmieniają.

Z Pragi nad Adriatyk bez zatrzymywania się na ładowanie?

Czeski fDrive zwrócił uwagę na coś bardzo ciekawego. Przy deklarowanym przez BMW zasięgu nowego iX5 można teoretycznie myśleć o trasie z Pragi nad Adriatyk (na przykład do Triestu – coś około 740 km), bez konieczności ładowania po drodze.

Oczywiście nie oznacza to, że pakujesz rodzinę, psa, walizki, lodówkę turystyczną, jedziesz autostradą 150 km/h przez Austrię i lądujesz na wybrzeżu Adriatyku, a po 845 kilometrach samochód nadal pokazuje połowę baterii.

Nie.

WLTP to WLTP. Każdy, kto jeździ elektrykiem, wie, że rzeczywistość potrafi być trochę inna, no ok, może trochę bardziej niż „trochę”😉.

Szczególnie w przypadku auta ważącego grubo ponad 2,5 tony, z dużymi kołami, klimatyzacją, czterema osobami na pokładzie i bagażnikiem wypchanym po dach. Mówi się nawet o wadze 2,8 tony!!!

Ale…

I to „ale” jest tutaj najważniejsze.

BMW oficjalnie mówi o zasięgu od 645 do 845 kilometrów WLTP, zależnie od konfiguracji. To już nie są wartości, które możemy machnięciem ręki wrzucić do kategorii „elektryk dobry do miasta”. BMW iX5 ma być normalnym samochodem do normalnego podróżowania. Tylko bez silnika spalinowego.

I chyba właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa zmiana – pozytywna i oczywiście elektromobilna.

Bo przez lata elektromobilność próbowała nas przekonać, że musimy zmienić sposób podróżowania.

Planować ładowanie.

Pilnować baterii.

Sprawdzać aplikacje.

Patrzeć na procenty.

Teraz coraz więcej samochodów po prostu zaczyna mówić:

„Jedź. Jak będziesz potrzebował energii, to się zatrzymasz”.

I to jest różnica.

845 kilometrów… czyli ile naprawdę?

Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze patrzę na takie dane trochę inaczej.

845 kilometrów według WLTP brzmi oczywiście świetnie. Marketingowo wręcz idealnie. Można napisać wielki nagłówek, pokazać samochód na alpejskiej drodze i wszyscy będą szczęśliwi.

Tylko że mnie bardziej interesuje to, ile przejedzie takie auto naprawdę.

Jeżeli BMW iX5 będzie w stanie przejechać w normalnej trasie autostradowej 500, 550 czy nawet 600 kilometrów bez stresu, to mamy już zupełnie inną rozmowę.

Bo ile razy podczas podróży do Włoch, Chorwacji czy na południe Europy zatrzymujemy się i tak?

Ja praktycznie nigdy nie jechałem przez Europę 800 kilometrów bez postoju.

Człowiek chce kawy. Żona chce kawy. Pies chce wyjść. Dzieci chcą coś zjeść. Ktoś musi do toalety. Po trzech godzinach nagle okazuje się, że przecież można było zatrzymać się w tamtej restauracji…

Tak wygląda prawdziwa podróż.

Dlatego samochód elektryczny wcale nie musi przejechać 1000 kilometrów bez ładowania, aby podróżowanie nim wyglądało normalnie.

On musi po prostu mieć wystarczająco duży zasięg, aby człowiek przestał myśleć o samochodzie i o ładowaniu.

I BMW iX5 może być jednym z pierwszych dużych elektrycznych SUV-ów, który naprawdę zacznie to oferować. To nie koniec dobrych nowinek od Bawarczyków…

Ładowanie 460 kW. No dobrze… ale po co aż tyle?

Tu BMW poszło jeszcze dalej.

Nowe iX5 ma otrzymać architekturę 800 V oraz maksymalną moc ładowania DC sięgającą nawet 460 kW.

To bardzo dużo.

Ale oczywiście zaraz ktoś napisze:

„Przecież żadna ładowarka nie daje tyle przez cały czas”.

I będzie miał rację.

Podobnie jak w przypadku każdego elektryka, maksymalna moc to tylko fragment całego procesu. Ważniejsza będzie krzywa ładowania. To, jak długo samochód utrzyma wysoką moc i ile energii faktycznie uda się w tym czasie wpakować do baterii.

BMW deklaruje jednak coś, co brzmi bardzo konkretnie.

Dziesięć minut ładowania ma pozwolić odzyskać nawet do 350 kilometrów zasięgu.

Jeżeli w praktyce wartości będą choćby zbliżone do tych deklaracji, to zaczynamy mówić o postoju, który naprawdę przestaje być „ładowaniem”.

Zatrzymujesz się.

Idziesz po kawę.

Może toaleta.

Wracasz.

Jedziesz dalej.

I właśnie o to chodziło od początku.

Nie o to, żeby samochód ładował się w 30 sekund. Tego nikt rozsądny chyba nie oczekuje. Chodzi o to, aby ładowanie przestało wpływać na sposób podróżowania.

BMW wykorzystuje w iX5 technologię eDrive szóstej generacji oraz nowe cylindryczne ogniwa Gen6. To właśnie te rozwiązania mają być podstawą zarówno wysokiego zasięgu, jak i bardzo szybkiego ładowania.

Poza tym bateria będzie naprawdę ogromna. W Europie ma mieć pojemność netto 141 kWh!!! W USA nawet więcej, bo 144 kWh. Przepastna bateria w nowej technologii, która ma zapewnić oprócz extra zasięgu, bardzo szybkie uzupełnienie energii w trasie. Same plusy, może oprócz masy. Bo to auto będzie naprawdę ciężkie, o czym pisaliśmy wyzej.

578 KM. Bo oczywiście spokojny elektryk nie mógłby być spokojny…😉

BMW iX5 60 xDrive ma mieć dwa silniki elektryczne i systemową moc 578 KM.

Czyli duży elektryczny SUV, który może przejechać setki kilometrów na jednym ładowaniu, będzie jednocześnie samochodem, który absolutnie nie ma problemu z dynamiką.

Czy potrzebujemy 578 KM w rodzinnym SUV-ie?

Nie.

Czy chcemy?

No… tutaj odpowiedź jest już trochę bardziej skomplikowana. Większość jak nie wszyscy się ucieszą😉.

BMW od zawsze miało jedną przewagę nad częścią konkurencji. Nawet kiedy produkowało samochody duże i ciężkie, zazwyczaj próbowało sprawić, żeby kierowca nie zapomniał, że siedzi w BMW.

X5 od początku miało trochę inny charakter niż typowy SUV.

Duże? Tak.

Praktyczne? Oczywiście.

Ale miało też jeździć.

I dlatego jestem bardzo ciekawy tego iX5. Bo 2,8-tonowy samochód z baterią i ogromnym zasięgiem, może być genialnym samochodem do podróżowania, ale może też być po prostu kolejnym bardzo ciężkim SUV-em, który dobrze wygląda w folderze.

BMW twierdzi, że iX5 ma zachować charakter marki, a w elektrycznej wersji pojawią się również rozwiązania takie jak komputer Heart of Joy i funkcje odpowiadające za pracę układu napędowego oraz hamowanie. Samochód ma mieć też 800-woltową instalację, ładowanie dwukierunkowe i nowe rozwiązania z rodziny Neue Klasse.

Papier przyjmie wszystko.

Dopiero jazda pokaże, czy BMW faktycznie zrobiło z tego samochód, który chce się prowadzić.

Najciekawsze w tym BMW wcale nie jest 845 kilometrów

I teraz dochodzimy do czegoś, co moim zdaniem jest ważniejsze od samego rekordu zasięgu.

BMW nie robi iX5 jako samochodu, który ma zastąpić wszystkie inne samochody. Chłopaki idą naprawdę grubo!

Nowe X5 będzie dostępne z kilkoma rodzajami napędu.

Będzie benzyna.

Diesel.

Hybryda plug-in.

Elektryk.

A później również wodór.

Pięć technologii napędowych w jednym modelu.

I można oczywiście dyskutować, czy to najlepszy pomysł na świecie. Czy BMW nie komplikuje sobie życia. Czy nie lepiej byłoby postawić wszystko na jedną technologię.

Tylko że rynek jest dzisiaj dokładnie taki sam jak ta oferta.

Nie wszyscy są gotowi na elektryka.

Nie wszyscy mają możliwość ładowania w domu.

Nie każdy jeździ 50 kilometrów dziennie.

Niektórzy robią 1000 kilometrów tygodniowo lub więcej.

Inni przez pół roku praktycznie nie wyjeżdżają poza miasto.

BMW mówi więc klientowi coś bardzo prostego.

Masz X5.

Wybierz napęd, który pasuje do Twojego życia.

I szczerze mówiąc… jest w tym trochę zdrowego rozsądku.

Zerknijcie na wnętrze. Jak to u Bawarczyków, ma być wygodnie, przestronnie i luksusowo. Jednak w tym modelu, dołączy również spora ilość ekranów (osobny dla pasażera z przodu), oraz mnóstwo użytkowej elektroniki, która ma nam pomóc w codziennej jeździe.

Czy BMW iX5 naprawdę przejedzie Europę?

Tytuł o przejechaniu sporego kawałka Europy bez ładowania oczywiście dobrze wygląda.

Tak samo jak 845 kilometrów.

Ale spójrzmy na to auto trochę inaczej.

Nie interesuje nas specjalnie, czy dojedziemy nim z Pragi nad Adriatyk bez podłączania kabla. Podczas takiej podróży i tak większość z nas robi przerwę albo nawet kilka.

Interesuje mnie natomiast, czy będę mógł wyjechać rano z domu, przejechać 350 albo nawet 500 kilometrów, zatrzymać się na kawę, podłączyć samochód i po kilkunastu minutach ruszyć dalej bez zastanawiania się, czy wystarczy mi energii do kolejnej ładowarki. Żeby po prostu i bez stresu przejechać te osławione 1000 km z jednym krótkim ładowaniem. Trwającym powiedzmy 15 minut. To wystarczy aby rozprostować nogi, wyprowadzić psa, napić się kawy czy skorzystać z toalety.

Jeżeli tak będzie wyglądało podróżowanie nowym BMW iX5, to mamy naprawdę ciekawy samochód. Bo elektromobilność powoli dochodzi do momentu, w którym przestajemy rozmawiać o jej ograniczeniach.

Zamiast tego zaczynamy wybierać samochód tak, jak kiedyś.

Czy podoba mi się?

Czy jest wygodny?

Czy dobrze się prowadzi?

Czy zmieszczę rodzinę i bagaże?

Czy stać mnie na jego zakup?

I dopiero gdzieś dalej pojawia się pytanie:

„Aha, i ile to ma zasięgu?”

Może właśnie o to chodziło od początku.

Żeby w końcu przestać pytać o elektryka, czy da się nim normalnie jeździć.

A zacząć się zastanawiać, czy jest po prostu dobrym samochodem.

BMW iX5 ma wejść do produkcji w USA pod koniec 2026 roku, a wersje elektryczne mają trafić na rynek na początku 2027 roku. Do tego czasu zapewne poznamy jeszcze dokładniejsze dane dotyczące baterii, realnego zużycia energii i ostatecznych parametrów europejskiej wersji. Na razie deklarowane 845 km WLTP pozostaje wartością wstępną, więc z ostatecznymi ocenami warto poczekać.

Ale jedno już wiadomo.

Jeżeli kilka lat temu ktoś powiedziałby mi, że duże BMW X5 będzie elektryczne, będzie miało prawie 600 KM, będzie ładować się z mocą dochodzącą do 460 kW i teoretycznie przejedzie ponad 800 kilometrów na jednym ładowaniu…

Pewnie odpowiedziałbym:

„No dobrze. A teraz pokaż mi ten samochód, zanim wybuchnę gromkim śmiechem”.

Dzisiaj BMW już go pokazało.

I dlatego na ten model naprawdę warto poczekać. Znając niestety markę BMW, cena będzie nieco kosmiczna, ale nawet dzisiejsze X5 – to nie są auta dla każdego. Tylko dla tych co mają naprawdę grube i wypchane portfele…

Fot: x.com/SawyerMerritt

WhatsApp WhatsApp us